Eurokolchoz atakuje wolności obywateli i manipuluje wyborami

 


Na początku lutego 2026 roku Komisja Sądownictwa Izby Reprezentantów USA (House Judiciary Committee), pod przewodnictwem Jim Jordan, opublikowała raport pt. „The Foreign Censorship Threat, Part II” („Zagrożenie cenzurą z zagranicy, część II”), w którym ujawniła, że Komisja Europejska pod przewodnictwem Ursula von der Leyen ingerowała w osiem wyborów w państwach członkowskich. Chodzi o Holandię (2023 i 2025), Francję (2024), Irlandię (2024 i 2025), Mołdawię (2024), Słowację (2023), Rumunię (2024), a także Niemcy i Polskę.

Dotąd wydawało się, że nic nie przebije afer korupcyjnych na szczytach unijnej władzy, ale to, o czym dowiadujemy się teraz, przechodzi ludzkie pojęcie. Według dokumentów Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów USA Unia Europejska, za pomocą presji wywieranej na wielkie strony społecznościowe, stosowała cenzurę w internecie na masową skalę. Od 2020 roku urzędnicy Komisji Europejskiej mieli odbyć ponad 100 „tajnych spotkań” z przedstawicielami platform internetowych, podczas których wywierali presję, aby cenzurowały „prawdziwe” informacje.

Raport zarzuca, że KE wykorzystywała przepisy „Aktu o usługach cyfrowych” (DSA) oraz naciski na platformy społecznościowe („Google”, „TikTok”, firmy Meta), aby cenzurować treści o charakterze konserwatywnym, prawicowym lub kwestionujące oficjalną narrację. Polityczne wpisy i wypowiedzi niezgodne z lewicową propagandą UE były cenzurowane nawet tuż przed głosowaniem.

Co trafiało na cenzorski celownik unijnych kontrolerów? Wszystko, co miało choćby minimalny związek z prawicą, konserwatyzmem czy katastrofą migracyjną w UE. Cenzurowane były: „retoryka populistyczna”, „treści antyrządowe i antyunijne”, „treści antyelitarne”, „satyra polityczna”, „treści antyimigranckie i islamofobiczne”, „treści anty-LGBTQI” oraz „subkultura memów”.

Co ciekawe, jedyną platformą, która odmówiła współpracy, był serwis „X” Elona Muska. Ta sama platforma, na którą UE nałożyła karę 120 milionów euro na mocy ustawy DSA i której biura we Francji są obecnie przeszukiwane w związku ze śledztwem dotyczącym algorytmów. Ale to nie wszystko — opublikowane przez Komisję Sądownictwa Izby Reprezentantów USA dokumenty ujawniają, że Ursula von der Leyen i UE wywierały presję na platformy mediów społecznościowych, aby cenzurowały informacje na temat COVID-19, masowej migracji i kwestii transpłciowych, jeśli były one sprzeczne z oficjalną narracją.

Wygląda na to, że Komisja Europejska pod wodzą swojej szefowej tak się rozbestwiła w Brukseli, że własne zasady ma za nic. Do rozciągających się na przestrzeni Unii afer korupcyjnych — na samych szczytach unijnych władz zamieszani są m.in.: była wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Eva Kaili, były wiceszef Parlamentu Europejskiego i komisarz KE Frans Timmermans, były komisarz Didier Reynders, była szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini oraz Ursula von der Leyen — otrzymujemy w ten sposób pełny obraz niewybieranego w demokratycznych wyborach przez obywateli, całkowicie zdegenerowanego środowiska, które bezczelnie depcze wszelkie zasady uczciwości i łamie traktaty unijne, narzucając swój dyktat.

To całkowity upadek wszelkich standardów i zasad moralnych! To rak, który wyniszcza europejską wspólnotę i prowadzi ją na samo dno. Komisjo Europejska — ręce precz od wolnych obywateli i ich państw!

Komisja Europejska oczywiście odpiera wszystkie te zarzuty, określając je jako „czysty nonsens”. Twierdzi, że działania platform są dobrowolne i mają na celu walkę z dezinformacją. Carlos Hernández-Echevarría, zastępca przewodniczącej Europejskiej Sieci Standardów Fact-checkingu, ujął to następująco: „Narracja o uciszaniu konserwatywnych głosów to kompletna bzdura”.

Autorstwo: Maria Legieć
Źródło: Goniec.net

Komentarze

Popularne posty